Miłość i inne przystawki...

moja osobista, zupełnie nie dietetyczna wizja życia pełnego miłości

Wpisy

  • wtorek, 16 października 2012
    • Jak przetrwać jesień.

      ( Kupiłam nową torbę. Jest zdecydowanie większa, niż poprzednie, choć zdawało się to niemożliwe. Wiem, że temat damskiej torebki to smaczek dla psychologów szowinistów, ale na nich przymykam oko. Moja jest absolutnie piękna! ...No może poza momentem, gdy wypycham ją do granic możliwości szpilkami na zmianę, kasztanami, które zaszły mi drogę w parku i dekoderem do reklamacji, ale to przypadkowy wyjątek.

      Zawsze zastanawiało mnie, gdzie mężczyźni mieszczą te wszystkie rzeczy, które są niezbędne kobiecie do codziennego funkcjonowania. I jeszcze: jak wiele można zgromadzić, by czuć się wreszcie spokojnym i bezpiecznym. )

       

      Lubię czasem przyglądać się sobie samej. A właściwie stanąć emocjonalnie z boku i zapytać: „o co właściwie Ci chodzi?”. Zdarza się, że w tym właśnie momencie problem jest rozwiązany, choć wydawało się to bez szans. Nie mówię tutaj o buddyjskim medytowaniu czy jakichś psychologicznych sztuczkach. Uświadomienie sobie, dlaczego coś robimy, robimy to tak, a nie inaczej, dlaczego się przy czymś upieramy i kiedy denerwujemy, mogą nam pokazać, jak wyjść z przeróżnych sytuacji z twarzą, a raczej bez nadmiernego (i niepotrzebnego) zatapiania się w problemy.

       

       

      Sobota wieczór. Przedstawicielka płci piękniejszej biega rozżalona na trasie między łazienką, szafą a lustrem. Strój zaplanowała już kilka dni wcześniej, makijaż wydawał się piękny, buty nowiutkie, teoretycznie żadnych przeszkód. A jednak spokoju nie ma. W oczach łzy, bo w lustrze jakoś nie za pięknie, włosy „jak zwykle” do niczego itp. itd. Przyjemny wieczór powoli legnie w gruzach. Znamy? Znamy. I uwaga! Wiecie, kiedy w umyśle kobiety pojawia się ta myśl, druzgocąca wszystkie najpiękniejsze sukienki, ulubiony makijaż i piękną fryzurę? Wcale nie wtedy, gdy staje przed lustrem. Potwór pojawia się dokładnie w tym momencie, kiedy przypomina sobie, że na przyjęciu pojawi się jakaś „pseudoserdeczna-wszystkooceniająca koleżanka”, albo ta z pięknie błyszczącymi włosami lub mężczyzna z pytaniami, które udają inteligentne, a tymczasem są tylko aroganckie. Teza pierwsza: problemy przed lustrem rzadko kiedy oznaczają, że wszystkie przygotowania potoczyły się źle. Najczęściej potoczyły się doskonale i według planu. Twoje piękno zostało po prostu przytłoczone przez trzech największych wrogów pewności siebie, które szerzą się w Twojej głowie: porównywanie, nieprawdziwe historie na temat innych i na swój własny temat w Twojej głowie.


       

      Niedziela wieczór. Może być czasem błogiego odpoczynku albo gonitwą myśli za tym, co mogliśmy zrobić w czasie, który minął. Mały, a raczej mniejszy problem, gdy dotyczy to zmarnowanego weekendu. Większy, gdy czujemy się ofermami we własnym życiu. Słyszałam ostatnio od pewnej osoby takie słowa: „Mam już tyle i tyle lat i co? Powinienem być już …, mieć …, umieć …. A tymczasem porażka.” Pora odwrócić myślenie. Porażką jest nie wykorzystać tego, co mamy teraz. Czasu, spotkań, rozmów. Przeszłość buduje przyszłość, ale decydującym momentem jest dokładnie ten, w którym jesteś- robisz krok do przodu, rozwijasz się, stoisz w miejscu i tylko analizujesz przeszłość, zostajesz w niej - to dopiero jest demotywujące, nie sądzicie? Teza druga: bardzo wiele rzeczy, z których nie jesteśmy dumni są skutkiem naszej zgody na nie, tego, że zabrakło nam odwagi albo konsekwencji. Zamiast narzekać poćwicz siłę woli i pozałatwiaj sprawy, które wiszą nad Tobą i nie dają spokoju.


       

      Nie daj się jesiennej chandrze!

      Zamiast znów kupować sobie coś na pocieszenie, naucz się czegoś nowego: nowej potrawy, kilku słówek jakiegoś słonecznego języka ( włoski, hiszpański… ), kroków tańca?

       

      Zamiast opychać się niezdrowym jedzeniem na pocieszenie, (które ostatecznie uczyni Cię jeszcze bardziej nieszczęśliwym), zjedz coś naprawdę pysznego, pachnącego i wyglądającego oszałamiająco.

       

       

      Absolutnie porzuć plany siedzenia przed telewizorem w rozciągniętym dresie i miską chipsów! Ubierz się wystrzałowo i umów, choćby na spacer. Jeśli zostajesz w domu, mimo wszystko nie pozwól, by potwór lenistwa ogarnął Twój wygląd. Zachowuj się względem siebie jak przyjaciel, nie jak wróg! Dbaj o siebie.

       

       

      Posprzątaj! To, co Cię otacza w dużej mierze wpływa na Twój nastrój. Spakuj w pudło wszystkie rzeczy, które nie kojarzą Ci się dobrze. Może warto pomyśleć o zmianie zdjęć w ramkach? Mięciutki koc zamiast spranej kapy na kanapie? Cieplejsze światło żarówek? Ładny obrus zamiast plastikowych podkładek na stole?

      Kup sobie kwiatki, po prostu.

       

       

      Zdarza się tak, że kupujemy drogie perfumy, a zupełnie zapominamy o drobnych zapachach, które otaczają nas codziennie: płyn do płukania ubrań, zapach płynu do naczyń, mydło czy płyn do kąpieli. Wśród nich też znajdź te ulubione.

       

      A może tak zamiast czytania plotkarskiej prasy, która powoduje, że nasze myśli krążą wokół pokręconych historii ludzi, których pewnie nigdy nie spotkamy ( czy to, że są one znane oznacza, że są dla nas ważne i powinniśmy śledzić najdrobniejsze chwile w ich życiu?) obejrzyj jakiś ładny album (moda, sztuka, architektura, kuchnia) – może się okazać, że stanie się on inspiracją dla lepszego stylu, mieszkania, relacji, życia...

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Jak przetrwać jesień. ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 października 2012 23:48