Miłość i inne przystawki...

moja osobista, zupełnie nie dietetyczna wizja życia pełnego miłości

Wpisy

  • środa, 23 września 2015
    • Życie zaczynam wieczorem.

      Co prawda blog prawie umarł, ale kuchnia na szczęście nie. W egoistycznym pędzie za wybitną karierą, gdzieś pomiędzy szybkim słowem a wolną kawą, gotuję. A że najlepsze potrawy są 1. proste 2. rodzą się ze skrajnych emocji, podczas dzisiejszej burzliwej rozmowy z Nim zrobiłam dżem. 

      Miał być zwyczajny, słodko-kwaśny - ot, spożytkowanie trochę przeleżałych owoców, ale wyszedł pyszny! Więc się z Wami dzielę. Bez konwenansów, że długo nie było wpisów.

      Wzięłam: 1 bardzo dojrzałą, trochę czerstwą nektarynkę, jedno dojrzałe, spróchniałe jabłko, 2 malutkie, niezbyt dojrzałe kwaśne brzoskwinie. Ze wszystkich owoców usunęłam pestki, jabłko obrałam ze skórki (nektarynki i brzoskwinie nie, chociaż Wy możecie :). Wszystko pokroiłam w kostkę i wrzuciłam do garnka. Gotowałam na wolnym ogniu, ciągle mieszając. Gdy większość owoców już się rozpadła, posłodziłam ( wybaczcie, cukier sypałam "na oko", nie wiem, ile :/). A teraz największa niespodzianka - w moździerzu utarłam 1 ziarenko kardamonu, 2 ramiona gwiazdki anyżu i dosypałam ok 0,5 łyżeczki tartego cynamonu i dodałam do dżemu. Gotowałam jeszcze kilka minut, ciągle mieszając, żeby dżem nie przywarł do garnka.

      Zjadłam już znaczną część niewielkiej porcji (ok pół szklanki), łyżeczką, prosto ze słoika popijając gorzkim kakaem. Jeśli jednak coś uchowa się do rana, myślę, że to idealny dodatek do owsianki na śniadanie :)

      Uściski na dobranoc <3

      abb366d85f1f3bdc23c20bab75326285

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      środa, 23 września 2015 23:31