Miłość i inne przystawki...

moja osobista, zupełnie nie dietetyczna wizja życia pełnego miłości

Wpisy

  • czwartek, 08 września 2011
    • Uśmiecham się do siebie...

      Ahoj!

      Jak tam Kochani? Wróciliście już wakacji?

      Przyznam się szczerze, że mnie dopiero dzisiejsza, pochmurna pogoda uświadomiła, że bliżej do grubych skarpet i rozgrzewających herbat, niż kolorowych japonek i mojito na plaży ;)

      Mam nadzieję, że lato minęło Wam wspaniale? Naładowaliście baterie słoneczne i zgromadziliście wystarczający arsenał wspomnień, by stawić czoła deszczowej aurze?

      Moja nieznośnie romantyczna dusza pewnie będzie rozpamiętywać wakacyjne chwile, dopóki nie spadnie na nią gorączka bożonarodzeniowych przygotowań! :)

       

      Tak więc, jak się domyślacie zwiozłam zapasy kulinarne. To smutne, że w każdym hiszpańskim markecie można znaleźć produkty, które w Polsce uchodzą jeszcze za luksusowe i niestety- drogie. Mam kilka zdobyczy, z których jestem naprawdę zadowolona: sos vinegret z białymi truflami, różany syrop (wspaniały do pitnej czekolady), pastę z karczochów. Nieocenione są również kulinarne inspiracje. Pozostanę wierną kochanką francuskich specjałów do końca swych dni! Przeżyłam absolutne oczarowanie, o którym pisała niegdyś Julia Child w swojej biografii.

      Lubię, gdy cały dom odzwierciedla życie domowników. Cudowne marsylskie mydełka o zapachu wanilii i jaśminu, kubek z lawendowym wzorem czy muzyka na MP3, która przywołuje mi na myśl hiszpańską dyskotekę z salsą sprawiają, że uśmiecham się przy najzwyczajniejszych czynnościach.

      A na zdjęciu ukochane z moich pamiątek:

         

      Na szczęście niektóre rzeczy można odtworzyć, gdy lato już minie. I wystarczą do tego składniki, które prawie każdy ma w domu. Dowód: pyszne grzanki francuskie:

      Cienkie kromki chleba smarujemy oliwą, kładziemy na nie plasterek camemberta. W miseczce mieszamy ocet balsamiczny z miodem w proporcji 1:1 i polewamy grzanki. Pieczemy ok 15 min w temp. 150 st C.

      Chcecie pięknie pachnące mydełka w łazience? Nic trudnego! Popularne hipoalergiczne mydło "Biały jeleń" jest tworzone wg receptury bardzo podobnej do mydła marsylskiego. I dostępne w każdej drogerii. A co trzeba zrobić z tym "bezcharakternym" produktem? ;)

      Ścieramy 15 dag mydła na tarce. Przekładamy do garnka, dodajemy 0,5 szklanki dowolnego ziołowego naparu: lawenda, mięta, rozmaryn. Podgrzewamy i mieszamy drewnianą łyżką, aż do rozpuszczenia. Odstawiamy, a gdy się schłodzi dodajemy olejek zapachowy, można również płatki owsiane, odrobinę kawy( peeling ), miód, suszone kwiaty, skórkę cytryny, lub co tam jeszcze wymyślicie :). Nasze "ciasto" przekładamy do foremek (ew. zwijamy w rulonik), przykrywamy folią spoż. i trzymamy w lodówce, aż całkowicie zastygnie.

      http://www.youtube.com/watch?v=fLexgOxsZu0&ob=av2e ( ta piosenka towarzyszyła mi, gdy wakacje 2011 były jeszcze przyszłością)

      http://www.youtube.com/watch?v=gqdFnKcmOHk&ob=av2n ( a tę usłyszałam po raz pierwszy we wspomnianym już klubie salsy)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 września 2011 14:59