Miłość i inne przystawki...

moja osobista, zupełnie nie dietetyczna wizja życia pełnego miłości

Wpisy

  • środa, 13 lipca 2011
    • Wiatr w żagle!

      "Źródło sukcesu tkwi w pewności siebie!" takie hasło obrałyśmy sobie z przyjaciółką przed maturą. Dodawało nam odwagi, gdy brakowało wiedzy, poprawiało skutecznie poczucie własnej wartości. Choć od czasu licealnych szaleństw minęło już kilka lat, zdarza nam się z przypominać wzajemnie to magiczne "zdanie na trudne czasy".

      Pewność siebie to nic innego jak równowaga. Ustawienie na odpowiedniej półce swoich wad i zalet.

      Świadomość słabych stron jest ważna, by nie wpakować się w niekomfortową sytuację, gdy będziemy musieli wykazać się czymś co jest poza naszymi możliwościami. Jednak nieustanne zadręczanie się tym czego nie umiem (bo nie potrafię się nauczyć, choć próbowałam), czego nie posiadam (klasyczny przykład: klepsydra nigdy nie będzie chuda jak patyk, choćby wykupiła podwójny karnet na siłownię i jadała tylko wodę) lub miejsce, w którym jestem ( moja znajoma ma piękną willę, fantastyczną pracę i jest o sto mil w życiowych osiągnięciach przede mną) jest zwykłym marnowaniem czasu i energii.

      Zamiast myśleć o tych wszystkich negatywnych, dołujących rzeczach, których ciągłe analizowanie nie jest nam w niczym przydatne, warto pomyśleć o tym co tak naprawdę masz. I o tym co możesz z tym zrobić i mieć z tego mnóstwo radości. Tenisiści i golfiści nazywają to "seet spot" - moment w którym wszystkie twoje siły, miejsce w którym stoisz i możliwości którymi dysponujesz tworzą harmonijną całość. To takie poczucie, gdy łapie się wiatr w żagle. Myśleliście kiedyś o tym, by zamiast upodabniać swoje życie do jakiejś gwiazdy z pierwszych stron gazet lub podziwianej osoby z pracy poszukać tego, co Wam się tak naprawdę podoba i w czym czujecie się najlepiej? Nikt na świecie nie potrzebuje dwóch takich samych osób - każdy z nas posiada wyjątkowy i jedyny pakiet talentów i zdolności. Może więc warto wreszcie z tego skorzystać, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście?

      Podoba mi się ostatni wywiad z Magdą Gessler w jednym z polskich tygodników. Ukazuje jednak smutną prawdę - Polacy zachwyceni zagranicznymi kuchniami zupełnie zapomnieli o swoich smakołykach. Często nieudolnie naśladują egzotyczne przepisy, zamiast wykorzystać to co mają najlepsze u siebie. Ogłaszam akcję: odkopujemy stare, babcine książki kulinarne. "Sweet spot" polskiej kuchni pilnie poszukiwany! :)

      Przeglądając wczoraj książkę z serii "Kuchnie rodowe" natrafiłam na przepis na pączki z twarożkiem. Jakież było zdziwienie mojego znajomego, który jadał je jedynie w swoim domu rodzinnym. Nigdzie indziej później. Radość i zaskoczenie na jego twarzy było bezcenne :)

      Pączki z twarożkiem

      Dokładnie, przez około 15 min zagniatamy 1 paczkę twarożku, 3 całe jajka, 1,5 szkl mąki i 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia. Smażymy "pączki" na złoty kolor, na głębokim, dobrze rozgrzanym smalcu kładąc je łyżeczką. Wyjmujemy na ręcznik papierowy, gdy ostygną posypujemy cukrem pudrem. Doskonale smakują z owocowym dżemem i kakao.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      środa, 13 lipca 2011 14:19
  • poniedziałek, 11 lipca 2011
    • trzeba sobie w życiu radzić!

      „Nareszcie lipiec !” pomyślałam, gdy rankiem, pierwszego dnia mojego ulubionego miesiąca otworzyłam oczy. Z czym kojarzy Wam się lipiec? ... z owocami pełnymi słońca, pięknymi kwiatami, kolorowymi strojami, długimi, ciepłymi dniami lub z wieczornymi spacerami przy dźwiękach ulicznych muzykantów w mieście czy przyrody na wsi ? Mnie kojarzy się cudownie! Szybko zerwałam się z łóżka, włączyłam ulubioną muzykę, przerzuciłam stronę w kalendarzu na ścianie, odsłoniłam zasłony i … no cóż to chyba nie był jeszcze lipiec. A na pewno nie lipiec, o którym marzyłam od zimnego, mokrego stycznia! Deszcz padał, powodując coraz większe rzeczki na ulicach, chmury zasłaniały wysokie budynki i tylko nieliczni walczyli na drodze do tramwaju, samochodu czy sklepu.

      Uwierzycie lub nie, lubię deszcz. Od małej dziewczynki z upodobaniem wchodzę w kałuże, czekam, aż deszcz zmoczy mi lekką rosą twarz, a potem wracam do domu, oglądam go przez okno, czytając ulubioną książkę zawinięta w ciepły koc. Deszcz jednak powinien zdecydowanie pouczyć się savoir-vivre'u, by wiedzieć, że natręctwo to okropna cecha! Ten lipcowy deszcz na pewno nie był dobrze wychowany. Nie wiem, jak u Was, ale ja już prawie straciłam nadzieję, na słoneczne dni! Dzięki Bogu od wczoraj cieszę się słońcem i wolę nie sprawdzać prognozy pogody. Ach ten lipiec! – niewierny z niego kochanek ;)

       


       „Trzeba sobie w życiu radzić – powiedział baca zawiązując buta dżdżownicą!” … znacie ten żart? ;) Spróbujcie poszukać czegoś, co poprawia Wam nastrój niezależnie od pogody. Zgrajcie na MP3 kawałki, które dobrze Wam się kojarzą, przy których zawsze macie ochotę tańczyć i podpiszcie plik „ to będzie DOBRY DZIEŃ!” – używajcie zawsze, gdy będzie taka potrzeba. Przyczepcie do lodówki/ w innym widocznym jakieś rozśmieszające zdjęcie. Dorzućcie do stroju kolorowy dodatek np. apaszkę lub jakąś pamiątkę z wakacji. Czasem, gdy brakuje nam słońca, trzeba odnaleźć to, które kryje się w naszym wnętrzu :)

       

       Moim tajemnych eliksirem na … na wszystko jest kawa. To chyba uzależnienie. Od niej zaczynam dzień, potrafi zastąpić mi deser i działa doskonale na moją kreatywność.

       Czy wiecie, że kawa była początkowo wykorzystywana podczas wypraw wojskowych w Etiopii, w prowincji Kaffa. Jednak to nie od tego miejsca wywodzi swą nazwę ten wspaniały napój. Słowo kawa to pochodna arabskiego „quahwaw”, oznaczającego wino. Ponieważ islam zabrania picia wina, mała czarna szybko zrobiła karierę w wielu muzułmańskich krajach, stając się „winem islamu”. Arabowie otoczyli produkcję kawy tajemnicą państwową. W XV w. otwarto pierwszą kawiarnię dla turystów w Mekce. Kawa w Europie to dopiero XVII! Straszne rzeczy!

      Potrzeba naprawdę niewiele, by wyczarować samemu pyszną kawę w domowym zaciszu.

      Kupujcie dobrą kawę, a aby nie stracić jej walorów smakowych najlepiej schować ją w szczelnym, szklanym lub porcelanowym ( lepiej niż plastik utrzymuje olejki zawarte w kawie) w chłodnym miejscu (lodówka, spiżarka).

      Ważna jest też używana woda, koniecznie świeża i jak najmniej mineralizowana. Wspomniane już olejki zawarte w kawie lubią odkładać się na ściankach urządzeń, dlatego trzeba je dokładnie myć, bo odkładający się tłuszcz powoduje, że kawa będzie gorzka.

      Jak mówią Włosi, aromat zaparzonej kawy trwa jedynie 20 min, dlatego nie warto przygotowywać jej wcześniej i podgrzewać.

      Jeśli chcemy spienić mleko, powinno mieć ono nie więcej niż 65stC. Ubijamy je bezpośrednio pod powierzchnią, a następnie delikatnie pukamy dnem o blat, by zniknęły większe pęcherzyki powietrza (metodę tę podpatrzyłam w pewnej kawiarni, wypytałam kelnera, sprawdziłam i naprawdę działa :). Do spieniania mleka można kupić specjalną malutką trzepaczkę – niewielki wydatek, a ile przyjemności!

      Ja swoją kawę przygotowuję w małym włoskim ekspresie ciśnieniowym. Stawia się go na gaz lub płytę, a podgrzana woda w dolnym pojemniku wytwarza ciśnienie, przechodzi przez środkowe sitko z kawą „kradnąc jej smak” i skraplając się w górnym dzbanuszku. To bardzo wygodny i szybki sposób, a moje capuccino czy espresso smakuje doskonale.

      *Moja ulubiona: Latte Macchiato

      Mleko rozgrzewamy do temperatury 60 st. I spieniamy. Wlewamy do wysokiej, wąskiej szklanki, następnie bardzo ostrożnie, wąskim strumieniem wlewamy espresso (można to uczynić za pomocą wypukłej strony łyżeczki). Aby powstały trzy pięknie wyglądające warstwy espresso musi mieć przynajmniej tak wysoką temperaturę jak mleko (mleko jest wówczas gęstsze i zostaje na spodzie). Gdy kawa będzie chłodniejsza, płyny będą miały inną gęstość i mleko wypłynie na wierzch, mieszając się z kawą.

      

      A do kawy polecam posłuchać Buena Vista Social Club :) (http://www.kongresowa.pl/impreza,24_07_2011,orquesta_buena_vista_social_club_feat_omara_portuondo.html)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 lipca 2011 17:34