Miłość i inne przystawki...

moja osobista, zupełnie nie dietetyczna wizja życia pełnego miłości

Wpisy

  • piątek, 27 kwietnia 2012
    • Cieplejszy wiatr.

      Gdy spacerowałam wczoraj jedną z uliczek miasta, zapadał zmierzch, a na dworze było coraz chłodniej, na mojej drodze stanęła dziewczynka. Miała śniadą buzię, kruczo czarne włosy podkreślone kolorem żółtej kurtki i oczy w kolorze bursztynu, który w tajemniczy sposób zamyka swoją historię, dając się czasem przejrzeć w promieniach światła. Za małą dziewczynką podbiegł jej niewiele starszy brat. Najpierw ona, potem on wyciągali pustą dłoń po „pieniążek”. Przesiąknięta historiami o nieuczciwych interesach, które kryją się za ulicznymi żebrakami, nie położyłam nic na pustej rączce. Poszłam dalej, zaciskając swoją dłoń w dłoni mego towarzysza, by było mi choć trochę cieplej…

       

      Nie będę się tutaj rozwodzić nad „niesprawiedliwą rzeczywistością”. Jest jednak pewna rzecz, która zawsze uderza mnie w spojrzeniu tych małych, ulicznych dzieci o egzotycznej urodzie - wzrok pełen pragnienia akceptacji. I wiecie, co jest najdziwniejsze w tym pogmatwanym świecie? Że nie ważne, czy masz na sobie buty od Louboutin’a i torebkę od Chanel, marynarkę Gucci czy jacht zacumowany przy Lazurowym Wybrzeżu – ten wzrok pełen bolesnego pragnienia można dostrzec też u tych, którym w życiu „się powiodło”.

       

       

      Nie chodzę po ulicy boso i uwielbiam piękne rzeczy. Dobrze uszyte sukienki, ozdobne zastawy stołowe i barokową biżuterię. Jestem jednak przekonana, że w całej tej gonitwie za wystawniejszym życiem ( w której uczestniczymy bardzo często nawet nieświadomie ) nie odnajdziemy zaspokojenia tego, czego najbardziej nam brak. Każda sukienką musi rozkwitnąć w czyichś oczach, zastawa stołowa cieszy, gdy jest tylko tłem do uśmiechów, które się nad nią unoszą, a barokowa biżuteria jest najmniej warta, gdy nie przywołuje żadnego obrazu z naszej osobistej przeszłości.

       

      Byłam ostatnio świadkiem takiej sytuacji: Drogeria, wczesne popołudnie. Podniosłam głowę znad półki z kosmetykami. Głos kobiety wyraźnie zaniepokoił nie tylko ekspedientkę. Brzmiał raczej jak błaganie o pomoc niż pytanie o drogę. „Poszukuję zapachu … zapachu miłości, tak go reklamują … Love, Love czy jakoś tak”. Znacie mnie już trochę, wiecie więc, że takie słowa nie minęły mnie obojętnie. Kobieta była wyjątkowo zadbana, ubrana klasycznie, powiedzmy skromna elegancja. Ani diwa salonowa ani bogini seksu, ale bardzo szykowna. Wydaje mi się, że taka, jaką lubią mężczyźni. No i jeszcze „zapach miłości” na skórze! Ta jednak nie miała w oczach nic z kobiety kochanej.

       

      Szukamy akceptacji. Bezustannie. I czasem, gdy nasze serce doświadczyło jakiejś bolesnej sytuacji, gdy czujemy się samotni, szukamy jej po omacku. Zobaczcie, jak bardzo niesamodzielni jesteśmy we współczesnym świecie. Chowamy w zanadrzu obrazy, które pokażą nam, jak "żyć idealnie". Zapach miłości, smak pożądania, teorie na szczęście, idealna sylwetka, kanon piękna i cały ten misz-masz. Perfumy takie jak „Love love” (faktycznie istnieją!) nie powstają przecież, bo taka jest moda, trend. Zdradzają raczej, jak bardzo jesteśmy osamotnieni ze swoimi emocjami. Jak trudno nam je interpretować, rozmawiać o nich i co najważniejsze – przeżywać je.



       

      Wiem, o czym mówię. Wiem, bo słucham, patrzę, żyję wśród wielu współczesnych, pięknych, „realizujących się" i jakże smutnych kobiet. Widzę, jak troszczą się o swoje ciało i umysł, jak uczą się piątego języka obcego i robią tysiące akrobatycznych rzeczy na drodze do „ideału”, by w jakąś sobotnią, imprezową noc oddać się przypadkowo spotkanemu mężczyźnie. I znam tak wielu mężczyzn, którzy są w stanie schować męską dumę do kieszeni i upozorować się na jakiegoś chłoptasia z Hollywoodu, byleby tylko znaleźć akceptację w oczach dziewczyny.

       

      Wierzycie mi, czy nie, jest coś, co z „akceptacji” nie czyni morderczej walki o uwagę innych. Co pozwala rozkwitać relacji i nie robić z niej wzajemnej wymiany usług i towarów. To coś, to prawda. Banał, jasne. Mamy gotowe scenariusze, jak powinien wyglądać spacer nad morzem, romantyczna kolacja, udany związek, szczęśliwa rodzina i tak dalej. I gonimy za tymi wzorcami jak szaleńcy. A gdy od naszej telewizyjno-internetowo-kinowej teorii trzeba przejść do praktyki okazuje się, że jednak tak niewiele wiemy o sobie i o innych. Prawda wymaga czasu, delikatności, przemyślenia.

      Warto? 

       

      Gwar rozmów, pęd kroków.. . Każdy z nas ma czasem puste dłonie. Czy je wyciągniesz teraz, bez zastanowienia? Na ulicy mija nas tyle osób. Nieznajomi. Ulica ma to do siebie, że nie grzeszy stałością czy pamięcią. Każdy z nas ma czasem puste dłonie. Masz aż tyle zaufania do przypadkowych przechodniów, by żebrać od nich tego, czego potrzebujesz? Prawdziwie cennych rzeczy, które odmieniają życie i rozweselają serce nikt nie rzuci Ci przebiegając obok. Ich nawet kupić nie można.


       http://www.youtube.com/watch?v=XvyMG0z0FZY&ob=av2n

       Zapraszam również tutaj: http://www.facebook.com/KolacjaZCzeslawemInspiracje

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      piątek, 27 kwietnia 2012 00:34
  • piątek, 20 kwietnia 2012
    • Założyłam dziś do pieczenia sukienkę ... :)

      Widzieliście prognozy pogody na weekend majowy?!? Mam nadzieję, że się sprawdzą! Tęsknię już strasznie za oszałamiająco pachnącym bzem,  smakiem letniej lemoniady i zapachem morza. Lawenda, gdy zapada zmierz, jaśmin w samo południe, a rano ... wybaczcie, zachowam coś dla siebie ;) Letnia natura to kraina pełna inspiracji i afrodyzjaków ( tak właśnie, nie mogłam się opanować, by tego nie napisać, nie ma po prostu lepszego słowa:))! Wyruszcie na poszukiwanie nieodkrytych pokładów wrażliwości! :)

      A teraz ręka w górę, kto ma ochotę na muffiny?

      Założyłam dziś do pieczenia sukienkę, dałam się ogarnąć bardziej romantycznej niż rozważnej stronie kobiecości i mamy przepis na ...Muffiny lawendowe z kremem różanym ( bardziej już nie można! :)) Nazwałam je Muffiny Le jardin ( ... jak francuski ogród i ulubione perfumy mojej prababci :)

      Ciasto: Mieszamy suche składniki: 2 szklanki mąki, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1 łyżeczkę sody kuchennej, 2/3 szklanki cukru pudru, 1 cukier waniliowy, łyżeczka rozgniecionych suszonych kwiatków lawendy. Potem energicznie łączymy mokre: 1 duże jajko, 90 ml oleju, 200 ml mleka 3,2 %. Wszystko razem mieszamy i dodajemy 1 kostkę białej czekolady pokrojonej na drobne kawałki ( no dobrze, możecie sobie odłamać paseczek, nikt nie zauważy ;). Wkładamy w papilotki na wysokośc 1/3 i pieczemy przez ok 20 min w temp 180 st.

      Krem: bierzemy 1/3 szklanki mleka, rozrabiamy w niej budyń waniliowy z 1 żółtkiem. 2/3 szklanki mleka gotujemy z pół szkl. cukru. Gdy mleko z cukrem zaczyna parować wlewamy budyń i energicznie mieszamy na wolnym ogniu, aż wszystko zgęstnieje (uważajcie, łatwo się przypala!). Garnek z masą nakrywamy papierem do pieczenia lub folią i dokładnie dociskamy, by nie dostawało się powietrze. Odstawiamy do ostygnięcia. Ostudzone miksujemy delikatnie, dodając małe kawałki miękkiego masła, w sumie ok 130g. Pod koniec dodajemy 1/3 szklanki syropu różanego (i ewentualnie różowy barwnik spożywczy). Krem wykładamy (najbardziej artystycznie, jak potrafimy oczywiście :)) na ostudzone muffiny i ozdabiamy np startą białą czekoladą.

      Co tu więcej mówić... :)

      http://www.youtube.com/watch?v=p62rfWxs6a8&ob=av2e

      http://www.youtube.com/watch?v=zBZCKBChMbw&feature=related

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      piątek, 20 kwietnia 2012 15:07
  • poniedziałek, 16 kwietnia 2012
    • na spacerze myśli.

      Arystoteles przekazał kiedyś swoim uczniom pewną radę. Brzmiała ona mniej więcej tak: „Nie ma niczego w umyśle, czego by wcześniej nie było w zmysłach”. Nie była to prawdopodobnie żadna nowość dla wrażliwych pod względem estetycznym Greków. Toczyli niekończące się dysputy, poszukując wzoru na piękno, próbując dotrzeć do tego, co naprawdę porusza duszę, licząc, że ostatecznie odnajdą idealne proporcje w sztuce, architekturze, miłości i kuchni.

       

       

      Choć nie jestem znawczynią filozofii antycznej, zdaje mi się, że stary Arystoteles trafił w sedno sprawy. To oczywiste, najczęściej myślimy przecież o rzeczach, które poruszają nasze zmysły. Jak zwykle jest druga strona medalu: to wszystko, co dotyczy naszych zmysłów, to co oglądamy, zapachy i dźwięki, które nas otaczają, wszystko, co poznajemy ( i znamy już ) przez dotyk wpływa na nasz umysł, a więc samopoczucie, pamięć, skojarzenia. Pokaż mi swój świat, to czym się otaczasz, a powiem Ci kim jesteś…

       

       

      Mam wrażenie, że trochę zapomnieliśmy o niezwykle wymownych elementach naszego życia. Współcześnie świat zdaje się być zawsze zdolny do „ponownego odrodzenia”... taka mentalna reinkarnacja bez zobowiązań - nie musimy wkładać w nic wysiłku, gdyż wmówiono nam, że wszystko jest „do wymiany”. Tymczasowość - pozorny luksus człowieka współczesnego (dla którego, nota bene, Beduini to „tak prymitywny styl życia” ). Konto na portalu zawsze można odświeżyć, garderobę dostosować, zdjęcia wyretuszować, zamek w drzwiach wymienić. Kwiatów od ukochanego nikt już nie suszy, nawet łza na jednorazowej chusteczce wygląda mało sentymentalnie.

       

      Nie wiem, jak Was, ale mnie zawsze porusza umiejętność celebrowania przez ludzi starszych tak wielu oczywistych ( …a dla nas tak banalnych, że aż niepotrzebnych) czynności. Długie niedzielne spacery, urodzinowe odwiedziny, świąteczność białego obrusu na stole, obecność i oddanie. Zupełnie inny styl przeżywania życia. Moja babcia do dziś nie potrafi zrozumieć ( i zaakceptować) gonitwy po „bezimiennych” marketach: dla niej sklep mięsny jest w konkretnej części miasta, warzywa tam, nabiał tu, ciasto w cukierni z szyldem tak starym, że już nawet nikt nie sprawdza, czy dobrze trafił. A dziadek? Nazwy ulic się zmieniły i ustrój polityczny też, a on „choć przez ten czas poznał już wszystkie wady swojej Zosieńki” wciąż przynosi jej małe bukieciki z ogrodu i nie planuje wymiany na „lepszy model”.

       

      Poczucie pewności, że coś jest na zawsze daje wytrwałość, cierpliwość, taki wewnętrzny spokój. A tymczasem wielu z nas przyjęło, że jeśli współcześnie nie możemy być niczego pewni, jeśli cel, taki jak prawda, wierna miłość, lojalna przyjaźń jest nie do osiągnięcia, to musimy zadowolić się samym dążeniem do niego. Zamiast pragnąć wartości,  uwierzyliśmy, że nie jest możliwe ich odnalezienie, a poszukiwanie uczyniliśmy celem samym w sobie. Wiecie, o co mi chodzi? To tak jak przygotować się na przyjęcie, założyć najpiękniejszą sukienkę, upiec wspaniałe ciasto dla gospodyni, w głowie zbudować oczekiwania, co do zaproszonych gości, rozmów, które może się odbędą i tańca, gdy serce zabije szybciej - po prostu odczuwać piękno zbliżających się chwil. I w tej euforii, ekscytacji, która towarzyszy drodze na przyjęcie dać sobie wmówić, że wszystko odwołane, balu nie będzie. Ciasto jest odtąd ciężarem do zjedzenia zanim się popsuje, nie ma już znaczenia, czy sukienka się pogniecie, tematy rozmów zdają się być nieważne, a spodziewane emocje naiwne. Cel nadaje przygotowaniom barwę, ale same przygotowania nie są jeszcze przyjęciem.

       

      Jeśli marzysz o księciu na białym koniu, załóż suknię prawdziwej królewny. Widziałaś kiedyś, żeby królewna biegała w popłochu ( nazwijmy to elegancko "rozglądaniem się", a po męsku "polowaniem") w poszukiwaniu księcia? Albo żeby sama wyskakiwała z okna wieży, krzycząc do młodzieńca na rumaku: „nie musisz się zupełnie starać, wszystko Ci ułatwię, tutaj jestem, pocałuj mnie!”. Zauważcie, że najczęściej gonimy bezmyślnie za czymś, gdy boimy się, że to do nas nie należy, że możemy to stracić w każdej chwili. Jeśli nie wierzymy, że istnieje miłość na całe życie po co czekać z czymkolwiek? I tak całujemy „byle jak” tysiące żab, aż robi się niedobrze.

       

      "Nie ma niczego w umyśle, czego by przedtem nie było w zmysłach". Mam wrażenie, że nie chodzi tu wcale o wygląd mieszkania (choć i to jest sprawa zajmująca przynajmniej na jeden wpis;) Ktoś już kiedyś powiedział, że umysł jest jak "biała kartka" -sporo miejsca na kolejną recenzję albo (!) dobry początek na napisanie pięknej historii.

      Dotykaj każdej chwili jak kolejnej strony, pozwól, by radości powoli zapisywały się w sercu i odkrywały swą moc wspomnień, gdy łzy płyną po policzku. Poznaj wszystkich bohaterów – być może nie wiesz, że choć tak pozornie różni, wspaniale się dopełniają, uzupełnij niedokończone dialogi, dołóż do scen brakujące melodie. I nie bój się, że coś stracisz. Prawdziwie napisane książki nigdy nie trafiają na półkę „za pół ceny”. 

      W "urządzanie" życia trzeba włożyć trochę wysiłku, by poczuć się „jak w domu”. Trochę więcej czasu, niż kliknięcie „dodaj do znajomych” czy 1,5 h romantycznej komedii.

      

      Zapraszam serdecznie na "czesławowy" profil na Facebooku:

      http://www.facebook.com/KolacjaZCzeslawemInspiracje :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „na spacerze myśli. ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 kwietnia 2012 21:51
  • sobota, 07 kwietnia 2012
    • Życzenia wielkanocne

      Kochani!

      Święta mają w sobie magiczną moc przywoływania rodzinnych wspomnień. Podczas świątecznych zakupów słyszałam wiele takich rozmów: starsze osoby wspominały pierwszą Wielkanoc w nowym domu, na swojej „posagowej” porcelanie, zapach maminego placka drożdżowego, okres wojny, trudy rodzinnych historii, gdy przy stole kogoś brakowało. Później wnuki, „które wprowadziły te zachodnie, wesołe mody”.

      Czy wiecie, że Żydzi w Noc Paschy ( która przypada z soboty na niedzielę, i z której wywodzą się korzenie chrześcijańskiej Wielkiej Nocy) opowiadają dzieciom całą historię swojego Narodu? Wspomnienia zbliżają. Spróbujcie więc w ten wyjątkowy czas odkopać ich jak najwięcej i dzielić z innymi.

       

      Dla mnie Wielkanoc ma przede wszystkim religijny, chrześcijański wymiar, pozwólcie więc, że złożę Wam też takie życzenia

       

      Wielkanoc tkwi w głębi ludzkiego serca.

      Przypomina zapisaną tam tajemnicę, że:

      Istnieje Światło, które rozjaśnia najciemniejszą noc

      Istnieje Miłość, która przemienia największą nienawiść

      Istnieje Oddanie, które nie jest ograniczone wzajemnością

      Istnieje Obecność, nieustająca, która nikomu nie pozwala być samotnym

      Istnieje Moc, która wbrew ludzkiej logice rodzi się w słabości

       

      Wierzę w to i tej wiary życzę również Wam wszystkim!

      Prawdziwie radosnych Świąt!

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      sobota, 07 kwietnia 2012 17:19
  • czwartek, 05 kwietnia 2012
    • odnajdując emocje.

      Wracając niedzielnym wieczorem do domu, widziałam radosne twarze i zamyślone spojrzenia, szczelnie zamknięte myśli i oczy pełne energii. W subtelnym ulicznym zmierzchu wyróżniała się jednak bardzo mocno oświetlona reklama, a na niej napis: „Najważniejsza jest cena”. Możecie mi powiedzieć, że jestem przewrażliwiona, że nie rozumiem „jakie są teraz czasy”, ale do tego (i tak już zbyt dosłownego) przekazu dopisałabym tylko jedno „… więc za ile możemy Cię kupić?”

       

      Jestem idealistką. A może niepoprawną marzycielką. Lubię, gdy mężczyzna się stara, a nie po prostu „zdobywa”, lubię delikatne kobiety, nawet, gdy ktoś im wmawia, że to słabość. Lubię ludzi, którzy potrafią słuchać, a nie tylko porównywać ze swoją racją. Lubię, gdy czasu nie mierzy się programem telewizyjnym, a słowa i czyny płyną z serca. I wydaje mi się, że należy najpierw poznać siebie, by umieć odkrywać drugiego człowieka.

       

      „Kolekcjonuję promienie słońca, krople porannej rosy i uśmiechy pięknych ludzi” – napisała Ania, czytelniczka bloga. Piękne, prawda? Myślę, że każdy z nas marzy, by przeżyć prawdziwy romans z życiem. By rozmawiać z samym sobą w głębi duszy jak z najlepszym przyjacielem. Ale nie zawsze tak jest. Wielu z nas ma za sobą historię, na którą się nie zgadza, wydarzenia, które nie pasują do obrazka pt. „teraz”. Cóż więc zrobić? Trzeba znaleźć czas sam na sam ze swoimi myślami. Czas, w którym muzyka nie będzie grała, a fb nie będzie koncentrował na życiu innych. Nie leczy się skutków, ale źródła problemu – myślę, że uświadomienie sobie tego już wiele rozwiązuje.

       

      Wiecie, co może zamknąć serce nawet najpiękniejszego, najwrażliwszego człowieka? Porównywanie. Stajemy się coraz bardziej smutni, gdyż staramy się zrealizować nie swoje marzenia! Kobiety zamiast pokochać swoje ciało, wciąż zadręczają się tym, że nie są idealne. Co to znaczy „idealne”?! (zabawne, że każda epoka, moda, kultura ma inną odpowiedź na to pytanie). Czyż nie jest piękne, wspaniałe, idealne ciało, które wszystkimi zmysłami odczuwa świat wokoło? Skóra tak wrażliwa na dotyk kogoś bliskiego? Zapachy, smaki, dźwięki – wszystko, co odbieramy może sprawiać wiele radości, otwierać tak wiele szuflad w pamięci. To smutne, że najczęstszą walkę podejmujemy z samym sobą.

       

      Panom niestety też udzieliła się mania porównywania z gazetowymi wzorcami. I mam wrażenie, że problem polega na tym, że zrobili to pod wpływem kobiet ( tak Kochana! Jeśli zamiast podziwiać swojego osobiste męskie ramiona wciąż wzdychasz do Brada Pitta nie dziw się, że twój mężczyzna zajrzy w końcu do plotkarskich gazet, by dowiedzieć się, kim Pan P. właściwie jest – zgroza, jeśli tak bardzo będzie przez Ciebie niedoceniony, że zacznie naśladować gwiazdy Hollywoodu).

      Czasem zdarza się, że nie dostrzegamy absurdów w naszym ‘życiu na pokaz’. Spędzamy czas z ludźmi, z którymi potrafimy rozmawiać tylko na powierzchowne tematy. W swojej pamięci przetwarzamy tysiące informacji, by być „na bieżąco”, a nie potrafimy przypomnieć sobie głosu kogoś bliskiego.

       

       

      Życie na serio wymaga odwagi, wzywa do podróży w głąb siebie, do miejsc, w których możesz odnaleźć emocje, których się nie spodziewasz. Wymaga dużo więcej poświęcenia niż wykreowanie nowego stylu w centrum handlowym. Ale jeśli szkoda Ci czasu na bycie sobą w swoim własnym życiu, to czy cokolwiek innego ma jeszcze sens?

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 kwietnia 2012 14:18