Miłość i inne przystawki...

moja osobista, zupełnie nie dietetyczna wizja życia pełnego miłości

Wpisy

  • niedziela, 22 marca 2015
    • Jak oszczędzać...

      …pieniądze, czas? Zdaje się, że wszyscy się nad tym zastanawiamy. Niespodziewane wydatki, zaskakujące sytuacje czekają na każdym kroku, by tylko „umilić” nam życie. Zabrać uśmiech i spokój ducha… Ale czy jest aż tak źle? Nie sądzę i chciałabym, żebyście Wy również nie poddawali się marazmowi.

       

       

      Nie jest łatwo i nie uważam, by pieniądze leżały na ulicy. Pozwolę sobie jednak na wpis tego typu, gdyż nie zarabiam kroci, choć pracuję dużo. I choć pracuję dużo a zarabiam, powiedzmy sobie „średnio”, podróżuję, jem "jak u Amaro" (jak mawia mój Czuły Barbarzyńca), a w szafie mam kilka (no może trochę więcej ;) ładnych sukienek. W porządku, dla każdego luksus oznacza co innego. Jeśli chodzi o mnie, cenię w życiu prostotę. I wypracowałam sobie kilka sposobów, by zaoszczędzić czas i pieniądze. Dwie ważne i potrzebne rzeczy. Chcecie je poznać?

       1. Nie daj się namówić na rzeczy, na które nie masz ochoty

      Złota zasada, która dodatkowo pozwala zachować spokój myśli. Nie chodzi o wyruszanie w nieznane, próbowanie nowych rzeczy itp. To zawsze dodaje wspaniałej energii. Mam tu na myśli te wszystkie sytuacje, od pań z infolinii po kawki z pseudo-koleżankami, które robisz, bo ciężko Ci powiedzieć nie. Wiem, że może to brzmi brutalnie. Każde spotkanie, rozmowa są cenne i zasługują na naszą uwagę i życzliwość. Warto jednak wiedzieć, kto w naszym życiu jest ważny i dla kogo lub czego chcemy poświęcać swój czas, nie spać po nocach i zmieniać plany. Nie da się uszczęśliwić wszystkich. Nie da się spełnić wszystkich oczekiwań. Jeśli na czymś naprawdę Ci zależy nie tracisz czasu ani pieniędzy, bo zyskujesz rzeczy, które są z nimi nieporównywalne. Wszystko inne po prostu zostaw.

       

       

      2. Miej plan

      Bardzo mnie denerwuje oczekiwanie na tzw. „piąteczek”. Czy to znaczy, że tylko 2/7 tygodnia pozwalają nam żyć pełnią życia? A z resztą co? Wrrr! Podobnie jest z życiem od 30. do 30. Miesiąca oczywiście. Na początku marca gram w serialu „Dynastia” a pod koniec główną rolę w „Nędznikach”. Schizofrenia finansowa. Stać Cię na coś, jeśli stać Cię na to pod koniec miesiąca. Zaraz po wypłacie wszyscy są królami życia. Odlicz czynsz, abonament, rachunki, raty i inne konieczne wydatki ( nawet te, których nie planujesz, a mogą się przydarzyć, jak wizyta u lekarza). Określ mniej więcej ile zostaje Ci w przeliczeniu na każdy dzień. I staraj się trzymać tej kwoty. A gdy przed kolejną wypłatą z zadowoleniem stwierdzisz, że coś Ci zostało – wydaj! Na cokolwiek zapragniesz. Lub zachowaj na wymarzone wakacje :)

       

       

      3. Załóż sobie lokatę

      Nie, nie w banku. W przysłowiowej skarpetce. Ja mam białe koperty. Finansowe wsparcie od babci – do koperty. Ksiądz nie wziął po kolędzie – do koperty. Znalezione – do koperty. I tak niespodziewanie uzbiera się całkiem przyzwoita sumka. Tylko jeden warunek – to nie jest lokata na pizzę wieczorem, „oh! jakie piękne buty”, czy rachunki. Możesz też założyć słoiczek i zbierać jak w podstawówce :) Ja mam swój słoiczek „na wczasy” i dobrze mi z nim.

       

       

      4. Naucz się gotować

      Właściwie to powinien być nr 1. Absolutnie nie macie podstaw, by się wykręcać brakiem talentu! Jestem doskonałym przykładem, że każdy jest w stanie oswoić kuchnię. Trzeba tylko znaleźć swój styl, czy raczej swoją kuchnię. Uwielbiam Włochy, Włochów i włoskie jedzenie i -  mam nadzieję, że moi bliscy to potwierdzą- całkiem nieźle mi ono wychodzi. Miłością darzę również kuchnię francuską niestety bez wzajemności. Ale wróćmy do oszczędzania – podstawą oszczędzania przez gotowanie jest nieoszczędzanie na produktach.  Tak, czasem mniej znaczy więcej. Możesz zjeść całą tabliczkę czegoś co przypomina czekoladę i nie poczuć satysfakcji albo zjeść mniej i rozpłynąć się z rozkoszy. Nie kupuj niczego tylko dlatego, że jest tanie. Zjedzenie tego ani Cię nie naje ani nie uszczęśliwi. Poza tym umiejętność gotowania pozwala korzystać z całego bogactwa sezonowych produktów a to kolejna oszczędność. Jedzenie na mieście – jestem na tak! Jeśli tylko mówimy o romantycznych kolacjach czy wyjątkowych okazjach. Codzienne jedzenie byle czego, byle szybko nie jest fajne. Zrób sobie jedzonko! Sałatkę grecką/ z mozzarellą/tuńczykiem. Wypasioną kanapeczkę. Jogurt z owocami. Nie zapomnij o kolorowym pojemniku – motywuje dodatkowo. I – jeśli to możliwe – przygotuj sobie jedzenie wieczorem. Być może jesteś rannym ptaszkiem, wtedy ta zasada Cię nie dotyczy. Jeśli jednak kochasz spać, zaręczam – robienie sobie jedzenia na wynos rzadko wyciągnie Cię z łóżka.

       

       

      5. Zrób sobie dobrze

      Możesz żyć luksusowo codziennie. I niewielkim kosztem. Musisz tylko rozpoznać wrogów, którzy wysysają z Ciebie gotówkę. Rozpoznać i ułaskawić. Nic dziwnego, że marzysz o kawie w kawiarni a wizyta w tymże przybytku kojarzy Ci się z rozkoszą równą włoskim (czy francuskim) romansom jeśli w swoim domu fundujesz sobie rozpuszczalną. Jest różnica. Na szczęście nie podpisałaś kontraktu na dożywotnie picie rozpuszczalnej ( no chyba, że lubisz). Stać Cię na dobrą kawę. Warunek jest tylko taki, że sama (sam) musisz ją sobie zrobić. Co więcej, nie musisz od razu kupować ekspresu ciśnieniowego – ja używam kafetierki i spieniacza do mleka (koszt pięciu wizyt w kawiarni). I codziennie rano piję boskie cappuccino. Albo latte. A dla Was Panowie - oczywiście diabelskie espresso ;)

      Wydaję mnóstwo na kosmetyki. Poprawiam sobie nimi humor, a dbanie o siebie dodaje mi pewności. Tutaj świetnie sprawdza się zasada równowagi – co wydam to zaoszczędzę (czy odwrotnie :)) Nigdy nie żałuję na fryzjera. Ale peeling do ciała robię sama w domu – z kawy  Zmieloną mieszam z oliwą i/lub ulubionym żelem. ( i tutaj pozdrawiam moją Anię i jej współlokatorkę – one poszły o krok dalej, mają pojemniczek na zużytą kawę w lodówce i "ładnie proszą" innych o niemarnowanie kawki a góry peelingu rosną).  Podobnie manicure czy pedicure – zamiast płacić kosmetyczce sama poświęcam na niego jeden wieczór w tygodniu. I tak stać mnie na droższy krem czy lepszej jakości tusz :)

       

       

      Mam jeszcze kilka pomysłów. Ale może to już w następnym wpisie, żeby Was nie zanudzić – no i oczywiście pod warunkiem, że chcecie :) Podzielcie się też Waszymi sposobami na oszczędzanie (albo wydawanie ;)) – tutaj albo na fb: https://www.facebook.com/KolacjaZCzeslawemInspiracje?ref=hl

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Jak oszczędzać...”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      niedziela, 22 marca 2015 19:28