Miłość i inne przystawki...

moja osobista, zupełnie nie dietetyczna wizja życia pełnego miłości

Wpisy

  • poniedziałek, 26 marca 2012
    • o kilku gruszkach i srebrnej nitce ciszy.

      Pamiętam pewne popołudnie. Tak, są popołudnia, których się nie zapomina. Odwiedzałam zaprzyjaźnioną siostrę zakonną. Staruszka o oczach w kolorze lazurowego wybrzeża… wielkie, spokojne morze odbijające promienie słoneczne. Miałam się już żegnać, nadchodził wieczór, a mnie czekał jeszcze powrót pociągiem do miasta. Usiadłyśmy na drewnianej ławce przed wejściem. Nie było nikogo, wszyscy odpoczywali po całodziennej pracy, a ciszę przerywał jedynie spokojny oddech psa śpiącego obok. Słońce już nie opalało, choć nadal było przyjemnie ciepłe. Wiejskie letnie popołudnie- trzeba przeżyć wiejski dzień pełen pracy, by zrozumieć, co ono oznacza...

       

       

      Zanim się spostrzegłam, obok pojawiła się miska z gruszkami. Podziwiałam ją przez chwilę – gliniana, wydobywała bogate, zielono-żółte odcienie gruszek, na których osadzały się jeszcze kropelki zimnej wody. Nie mówiłyśmy nic przez dłuższą chwilę, rozkoszując się smakiem mijającego lata zamkniętego w owocach. Potem śmiałyśmy się ze „złośliwej starości” zakonnicy i mojej „nierozsądnej młodości”. Zasiedziałam się- po pożegnaniu bardzo szybko ruszyłam w stronę dworca- „Spokojnie, zdążysz, zobaczysz” – uśmiechała się siostra. Gotowa byłam się założyć, że nie zdążę! „Czarownica…” – pomyślałam, rzucając na siedzenie w pociągu torbę pełną „jeszcze kilku” gruszek.

       

       

      Dostrzegliście, jak bardzo ubogi jest świat, w którym żyjemy? Ubóstwo przepychu, tak bym to nazwała. Tak bardzo brakuje nam prawdziwego smaku, prawdziwych emocji, że tę potrzebę próbujemy uzupełnić czymś choć trochę podobnym, ale z oczywistych powodów potrzebujemy tego dużo więcej. Nie potrafimy albo boimy się kochać konkretne osoby, z całym bagażem ich życia, tracić dla miłości siebie i swój czas, dlatego zawieramy tysiące „niezobowiązujących” znajomości. Nie mamy czasu na wakacje, więc idziemy do solarium, by poudawać wypoczętych. Nawet z niedzieli zrobiliśmy „dzień spraw niezałatwionych”.  Nota bene: nie wydaje Wam się to jakimś okrutnym żartem, że w wielu sklepach smak prawdziwej papryki, świeżego twarożku czy wiosennych ziół można znaleźć jedynie w opakowaniu chipsów? Coś o smaku czegoś, tragedia.

       

       

      Nieuporządkowane myśli, to chyba główny problem. Żyjemy tak szybko, że samo myślenie o tym zdaje się zbędne, zbyt czasochłonne. „Jedz codziennie to samo śniadanie,  zaoszczędzisz czas na zakupach” – chyba wspominałam już tę „drogocenną” radę wyczytaną w prasie kobiecej. To bezmyślne funkcjonowanie ( …jak ja nie lubię tego słowa) najbardziej uderza w nasze relacje. Jeśli robisz coś bez zastanowienia,( a co dopiero zaangażowania! ) to jakie ma znaczenie, czy jesteś blisko tej osoby czy nie – szybka wymiana myśli zastąpiła dziś całą radość spotkania, rytuał bliskości. Przykład. Zapytajcie swoich dziadków, jakieś najstarsze małżeństwo w rodzinie jak wiele wysiłku wymagało dotarcie do wypatrzonej w tłumie osoby, nawiązanie z nią znajomości, przygotowania do pierwszej randki, wzajemne poznanie itd. Piękne, tajemnicze spotkanie dwóch historii, których wspólne odkrywanie trwa często jeszcze kilkadziesiąt lat po ślubie. A dziś? - nie musisz nawet pytać, słuchać – wiele (zbyt wiele?) powie Ci internet: status związku, zainteresowania, podobieństwa, przeciwności.  Szybka analiza rzeczywistości. Opłaca się, nie opłaca?... Smutny hedonizm naszych czasów.

       

      Nie wmówicie mi, że to nieprawda. Przyjrzeliście się kiedyś swoim marzeniom? Zazwyczaj są bardzo proste, konkretne, tak zupełnie niepodobne do naszego pogmatwanego życia…

      Pomyślcie dziś o sobie, nie o tym, co inni o Was myślą. Pomyślcie o pragnieniach serca, nie o telewizyjnych reklamach. I zacznijcie wybierać, szukać. 

      Wykorzystajcie czas.

       

      „Kto chce jednym spojrzeniem ująć wiele równocześnie przedmiotów,

      ten żadnego z nich nie widzi wyraźnie.”


      /Kartezjusz/

       

       

      http://www.youtube.com/watch?v=wigqKfLWjvM&ob=av2e

      http://www.youtube.com/watch?v=qLWJV4Dx7i8&feature=player_embedded#!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 marca 2012 22:52
  • wtorek, 20 marca 2012
    • o dzieleniu radości, czyli jaki był ten rok :)

      Zamknij oczy. Pozwól, by słońce ogrzało twe nie zawsze czułe oczy,

      przywołało wspomnienia niewinnego uśmiechu, złagodziło nerwowe rysy twarzy…

       Są takie chwile, kiedy wbrew światowym oczekiwaniom pragniesz prostoty myśli,

      nieobłudnego szczęścia, skromnego piękna. I już wtedy wiesz, że wszystkie życzenia

       „zdrowia, dostatku, pomyślności, sukcesu”, nie są tym, czego naprawdę pragniesz.

      Tak naprawdę możesz być szczęśliwy dopiero wtedy, gdy jesteś zdolny kochać,

       i gdy ta miłość wraca do Ciebie…

      

       

      Kochani! To już rok Kolacji z Czesławem czyli

      mojej osobistej,

      zupełnie nie dietetycznej

      wizji życia

      pełnego miłości

      …a raczej bezwstydnego opowiadania o niej publicznie! ;)

       

      Nie wiem, czy o tym wiecie, ale jest taka kuchnia, której absolutnie nie znoszę, nie mogę zaakceptować… to kuchnia pusta, bezuczuciowa, bezosobowa. A dzięki Wam w mojej „czesławowej” kuchni zrobiło się całkiem tłoczno ( i dosłownie i w przenośni ;) To dla mnie najpiękniejsze, zupełnie niespodziewane doświadczenie spośród tych, które przynosi pisanie bloga. Spotkania, rozmowy, odbierane wiadomości, dzielenie radości z nowych odkryć kulinarnych, uczuciowych, emocjonalnych… sami chyba przyznacie, że coś musi być w powiedzeniu „kuchnia to serce domu”. A moim zdaniem „dom” to nie tylko budynek, adres, ale stan umysłu, serca, duszy. Dom to miejsce pełne ciebie. Moment, w którym odkrywasz to, co najbardziej „twoje” i chcesz to dzielić z innymi. Dom to pewność siebie. To poczucie, że każdy z nas ma w sobie coś niezwykłego, coś, co tylko w relacji może dawać pełną radość. Dom to taki wielki stół, przy którym zmieści się każde krzesło, to ciepło pieca, które dymi z komina jak znak do nieba. Muzyka w sercu, talerz pysznego jedzenia i uśmiech ukochanej osoby.

       

      Za bezcenną obecność, twórczą krytykę, nieprzecenioną inspirację, wspaniałe chwile i prawdziwe emocje w ciągu minionego rokudziękuję!

       


       http://www.youtube.com/watch?v=HBY6_4sfhFQ&feature=player_embedded

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 marca 2012 12:36
  • wtorek, 06 marca 2012
    • czy to jest przyjaźń...

      Gdybyście tylko mogli, co zmienilibyście w swoim życiu?  Dobre pytanie na wiosnę. Słyszałam je już wiele razy od różnych osób… Gdybym tylko mógł być we wspaniałym związkugdybym tylko mógł przeżywać ciekawe przygodygdybym tylko mógł robić coś wyjątkowegogdybym, gdybym... możesz! jestem o tym przekonana. Potrzeba tylko jednego… odwagi.

       

      Widziałam ostatnio program w zagranicznej telewizji młodzieżowej. Uczestnicy zgłaszali się do niego, by wreszcie wyjść z tzw. zone friend. Klasyczne historie, znane, mam wrażenie nie tylko z telewizji. Wieloletnia przyjaźń, porozumienie bez słów i takie tam. Aż tu okazuje się, że jedna ze stron się zakochuje. Pod przykrywką przyjaźni damsko-męskiej ( istnieje, nie istnieje? – top temat) ukrywa prawdziwe uczucia, bojąc się, że gdy je wyjawi, straci prawdziwego przyjaciela. Ekipa programu pomaga w aranżowaniu randki z kimś nieistniejącym, przyjaciel też zostaje w to zaangażowany, by w finale dowiedzieć się, że wszystkie przygotowania były dla niego.

      Nie od dziś wiadomo, że TV porusza najczulsze strony ludzkich pragnień. Były programy zmieniające wygląd, prezentujące sporty ekstremalne i pokonywanie przeróżnych fobii. Kolejny raz okazuje się jednak, że najczęściej nie jest nam straszna dżungla, pająki czy skakanie ze spadochronem... Największe wyzwanie to człowiek stojący obok nas. Trzeba być szalenie odważnym, by budować relacje. Prawdziwe relacje.

       

      Wątek prywatny. Anegdota często opowiadana wśród moich znajomych, więc nic się nie stanie, gdy i wy ją poznacie. W szkole podstawowej miałam fantastycznego przyjaciela. Spędzaliśmy ze sobą wszystkie wolne chwile, jednak po pewnym czasie z mojej strony nie była to już czysto przyjacielskie spotkania.  Rozpacz wiązała się z faktem, że choćbym założyła najpiękniejszą sukienkę, dla niego nadal byłam tylko kumplem: kompanem do chodzenia po różnych tajemniczych zakątkach, do robienia psikusów i jazdy na rowerze. Najlepszym, ale nadal kumplem. Możecie sobie wyobrazić, jakie katusze przeżywałam, gdy ten „w ramach przyjaźni” opowiadał mi o wspaniałych dziewczynach, które poznał, z którymi rozmawiał etc. Typowe rozterki sercowe w podstawówce przeżywa się znacznie gorzej i intensywniej, mam nadzieję, że to rozumiecie ;)  Pewnego dnia wystroiłam się jak nigdy, wybranek mojego serca jednak nic nie zauważył ( a raczej, jak później się okazało nie chciał się do tego przyznać nawet sam przed sobą ) Skandal! Pomyślałam. Gdy tylko nadarzyła się  stosowna okazja ( czyt. zabawa w berka) oberwał ode mnie porządnie w kostkę, zaskoczony zapytał: „no co ty, jesteśmy kumplami?!” ...i tu nastąpił mój manifest z głębi serca, którego nigdy nie zapomnę, wykrzyczany przez łzy, w okropnej złości : „NIE JESTEŚMY KUMPLAMI, NIGDY NIE BĘDZIEMY BO JA JESTEM DZIEWCZYNĄ, A TY NIE CHCESZ TEGO ZOBACZYĆ!”. Czy muszę Wam dopowiadać, że tak rozpoczęła się moja pierwsza długoletnia wspaniała miłość ?... :)

       

      Możemy robić najbardziej niebezpieczne rzeczy, jednak odwaga to siła serca. To coś, co nie czeka na bieg zdarzeń, ale stawia im czoła. Aby ją zdobyć, trzeba chcieć usłyszeć, to, co w nas najbardziej intymne, ukryte, prawdziwe. Uwierzcie, nie ma nic piękniejszego niż walka o prawdę w naszym życiu. Można mieć fantastycznych znajomych, ale nigdy nie będziemy wśród nich do głębi szczęśliwi, jeśli nie odważymy się żyć z nimi w prawdzie.

      Fakt, zdanie „jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką spotkałem” wypowiedziane do sąsiadki znanej z widzenia może przyprawić o rychły zawał serca. Ale udawanie, że jest ona dla nas „tylko sąsiadką”, krycie swoich uczuć prowadzi do czegoś znacznie gorszego: do zgnuśniałego serca człowieka, który nigdy nie odważył się żyć. Co tu dużo mówić, wszyscy bardziej kochamy kowbojów o gorących sercach niż chłodnych analityków rzeczywistość ( ten powszechny romantyzm niewątpliwie działa na naszą korzyść, nie sądzicie? ;) )

       

      Odważcie się powiedzieć to, co naprawdę czujecie. Tu teraz. Oczekiwanie na "okoliczność" to jak siedzenie na dworcu z biletem. Masz bilet, jesteś gotowy, słyszysz zapowiedzi, ale pociąg odjeżdża z peronu, nie z dworca. Więc w górę tyłki - nie myślcie tylko o bagażach, godzinach odjazdów i ubezpieczeniach, ale ruszcie w podróż. Te najdalsze, najtrudniejsze, ale też najbardziej wzruszające, najpiękniejsze, nie prowadzą wcale na koniec świata. Prowadzą do naszego serca, naszych pragnień i pasji, naszych emocji i wyzwań, i wreszcie, a może przede wszystkim do drugiego człowieka. Potrzeba odwagi, by je rozpoznać, podjąć, zrealizować. Ale...  tak się chyba prawdziwie przeżywa życie :)

      Nie mam ostatnio zbyt wiele czasu na szaleństwa w kuchni. Staram się jednak nie rezygnować z „prawdziwego jedzenia” na rzecz ulicznych przekąsek. Pytacie mnie często o "mięsko". Szybkie, smaczne, efektowne, proste. Proponuję Wam dziś więc pierś z indyka zapiekaną z camembertem.  „Rach ciach ciach” i będzie gotowy, zakład? :)

      Przecinamy pierś z indyka tak, jakbyśmy chcieli zrobić w niej kieszonkę. Do środka wkładamy grube plasterki camemberta i dokładnie domykamy. Mięso skrapiamy czosnkową oliwą, obsypujemy słodką papryką, i rozmarynem. Zawijamy niedbale, tak by była niewielka wymiana powietrza, w folię aluminiową. Pieczemy 40-60 min ( zależy od wielkości porcji mięsa) w temp. 180 st C.

      * oliwa czosnkowa: zalewamy obrane ząbki czosnku oliwą, odstawiamy na kilka dni w ciemne miejsce/ doskonała jako baza do vinegret, smażenia.

       

      http://www.youtube.com/watch?v=CJhjgcP-DCw

      http://www.youtube.com/watch?v=SPUJIbXN0WY

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      slowikjustyna
      Czas publikacji:
      wtorek, 06 marca 2012 23:49