Miłość i inne przystawki...

moja osobista, zupełnie nie dietetyczna wizja życia pełnego miłości

Wpis

wtorek, 09 lipca 2013

W drodze do pracy, uśmiecham się uprzejmie.

Zdarza się, że nazywają mnie feministką. Chrześcijanką- feministką. To brzmi jak palić papieroska przed kościołem. A chodzi chyba o zupełnie coś innego...

Za mną dzień z cyklu: tutaj kończy się pewien etap życia, zaczyna nowy, nie można zawalić. Tak, panikowałam strasznie. I wtedy mój przyjaciel (Panie, błogosław moim przyjaciołom) powiedział: „Spokojnie, Życie jest piękne!” I wiecie co? Miał rację! Miał cholerka rację. Życie jest piękne, bo możesz (nie musisz) się z czymś zmagać, odnosić sukcesy i porażki. Gdy wyznaczyłeś sobie jakiś cel, którego naprawdę pragniesz i masz siłę i okazję, by do niego dążyć.

 

Nie mam recepty na szczęśliwe życie. Czasem szukam po omacku, boję się, uciekam. I, chyba jak każdą kobietę, z równowagi potrafi wyprowadzić mnie najmniejszy szczegół, nawet ten nieistotny. Ostatnio pewien nastolatek zapytał mnie, co oznacza dla mnie „odnieść sukces”? „Odnieść sukces, czyli być szczęśliwym, tak?” – zapytałam. „nie… odnieść sukces, czyli zrobić karierę i być bogatym”- doprecyzował z wyraźnym rozczarowaniem. Wychodzi na to, że sukces nie zawsze oznacza szczęście. I vice versa.

 

 

A ja myślę, że największą kasę można zarobić na własnych marzeniach. Tak, wiem, zaraz podniosą się głosy malkontentów narzekających na brak perspektyw rozwoju gospodarczego, trudny start, bezrobocie. Ok, czasem jest trudno ( i wiem, co mówię, w swoim życiu pracowałam już w barze wietnamskim, katalogując książki w ciemnym, piwnicznym archiwum, ogarniając 7 dzieciaków…). Ale wiem też, że nie ma silniejszej motywacji niż przekonanie, że to, gdzie się właśnie jest, co się robi (i z kim!) nie jest tylko kwestią jakiegoś przypadku.


 

Pamiętam moment, kiedy napisałam pierwszy w swoim życiu artykuł. Fascynowały mnie słowa, które można było układać w dowolnej kolejności, tworząc ciąg myśli. Tak naprawdę, tylko jeden mógł być właściwy. Trzeba go było odnaleźć, najpierw w umyśle, potem w stylu pisania. Poszukać narzędzi i środków. Pokornie przyjąć porażkę i dopuścić do siebie krytykę innych. Dla mnie ten moment, gdy siadałam do nowego tekstu, który miał pojawić się na pustej kartce, był czymś na wzór nabożeństwa. Nagle uświadamiałam sobie, że moje dzieciństwo, młodość, szalone pomysły i pokonywanie trudności kierowały mnie dokładnie do tego miejsca. Jakby przygotowywały do niego. Nie jest to tylko moje odczucie. Mam znajomego, który opowiadał mi, jak ciężko było mu na studiach medycznych, ile razy próbował się na nie dostać, by później przeżywać wiele poprawek i ponosić liczne ofiary ( towarzyskie, emocjonalne, zdrowotne…). „Ale zmagałem się, jakby nakręcany wewnętrzną siłą. I wiesz co? Gdy pierwszy raz stanąłem przy stole operacyjnym czułem, jak krew płynie mi w tętnicach, jak myśli krążą w moim umyśle. I łzy leciały mi po policzku z tych wszystkich emocji, ze wzruszenia”.

 

 

Słuchanie „wewnętrznej siły” wymaga pewnej odwagi. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał „lepszy” pomysł na was samych. I na wasze życie. Co więcej, napiszą Wam o tym nawet w porannej gazecie, przedstawiając rankingi najpotrzebniejszych zawodów ( notka osobista: przestałam czytać poranną prasę. Mam swoje rytuały i walczę o nie jak lwica. Jeśli wybrałam dokładnie taką kawę, jaką właśnie mam w filiżance, to, na litość, nie próbujcie mnie przekonać, że ta pani na obrazku w gazecie jest ode mnie ładniejsza, szczęśliwsza i w ogóle, bo wybrała inną kawę. Te wszystkie możliwości i wątpliwości odbierają mi przyjemność płynącą z prostych wyborów i ich skutków). Rozmowy z bliskimi mogą nam pomóc, są trochę jak przeglądanie się w lustrze. Łatwo się jednak dać zagłuszyć, przestraszyć. Tak, przestraszyć: „jeśli teraz tego nie osiągniesz, nikt nie będzie cię uważał za człowieka sukcesu”, „ a co, jeśli nie będziesz miał co włożyć do garnka?”, „przestań wybrzydzać, bo zostaniesz starą panną” itd.  

 

 

No dobrze, napiszę Wam moją „receptę”. Ale potem Wasza kolej, ok? (Choćbyście mieli ją schować na dno szuflady, żeby nikt jej przypadkiem nie przeczytał):

  1. Rozmawiaj ze sobą. SZCZERZE. Nie mów: jestem smutna, bo nikt mnie nie kocha. Mów: jestem wkurzona, smutna, rozżalona, bo zarzucam sobie wiele rzeczy, ale jestem zbyt leniwa, by je zmienić. I te kompleksy nie pozwalają mi budować relacji.
  2. Traktuj siebie jak swojego przyjaciela, a nie wroga.
  3. Nie bój się samotności. Każda relacja to oddawanie części siebie. Zastanów się, czy to coś prawdziwego, czy tylko wzajemna wymiana handlowa, na którą się godzisz. Nie nazywaj byle czego miłością.
  4. Zbuduj swoje życie na swoich (zrealizowanych) pragnieniach. Każdy czuje w sobie jakiś talent, umiejętność. Taki dar od Stwórcy, który czeka na to, by się rozwinąć. Niektórzy zakopują go głęboko. A inni biorą się z nim pod boki. Pan Bóg sprzyja odważnym marzycielom!
  5. Słuchaj, próbuj, zmagaj się.
  6. Miej odwagę przyznać się, że czegoś nie wiesz, nie umiesz. I zaraz potem przekonaj innych, że naprawdę warto Cię tego nauczyć. Nikt nie odmawia zapalonym szaleńcom, zakład?
  7. Miej czas myśleć. Rozmyślać. O tym co było i jaki ma to wpływ na to, kim teraz jesteś. O tym, co jest i jaki ma wpływ na to, co teraz czujesz. O tym, co planujesz, i jaki ma to wpływ na to, co teraz robisz.
  8. Nie rób rzeczy, które potem będziesz musiał przed kimś ukrywać.
  9. Dbaj o siebie. ( karteczki z takim napisem powiesiłam sobie kiedyś na szafie, w łazience, na lodówce. Nic więcej nie powiem, sami spróbujcie)

Ot, moje feministyczne rozważania.



Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
slowikjustyna
Czas publikacji:
wtorek, 09 lipca 2013 08:58

Polecane wpisy

  • Życie zaczynam wieczorem.

    Co prawda blog prawie umarł, ale kuchnia na szczęście nie. W egoistycznym pędzie za wybitną karierą, gdzieś pomiędzy szybkim słowem a wolną kawą, gotuję. A że n

  • Wielkanocy nieoczywistej! :)

    Kochani! Jeśli zajrzycie tutaj w tym świątecznym czasie, to chciałabym przekazać Wam serdeczne życzenia - niech Wielkanoc będzie czasem otwierania serca. Spotk

  • Jak oszczędzać...

    …pieniądze, czas? Zdaje się, że wszyscy się nad tym zastanawiamy. Niespodziewane wydatki, zaskakujące sytuacje czekają na każdym kroku, by tylko „um

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość fan napisał(a) z *.4web.pl komentarz datowany na 2013/10/25 20:42:31:

    Znów długa przerwa od Czesława... Może dziś pojawi się jakiś wpis?

Dodaj komentarz